czwartek, 6 listopada 2014

Pierwszy

                                                                                                                          ...


Korytarz, którym jestem prowadzona jest ogromny, ciągnie się w nieskończonośc. Dookoła jest pełno drzwi, zapewne są to pokoje pacjentów, albo być może gabinety lekarzy, nie wiem, nie mam bladego pojęcia co tu się dzieję. Z każdej strony dobiegają mnie przerażające krzyki, odgłosy, szepty, a ja nie umiem sie wyłączyć, aby ich nie słyszeć, tak bardzo się boję. Razem ze mną idzie dwójka ochroniarzy, jakbym była jednym z tych strasznych morderców, a ja przecież jestem malutką, zagubioną dziewczyną. Nie rozumiem, dlaczego pani dyrektor Domu Dziecka, okazała się takim potworem i wysłała mnie do tego miejsca, stwarzała pozory miłej, tolerancyjnej, kochającej kobiety, cóż poraz kolejny doświadczam, że ludzie każdego dnia zmieniają maski...
Zatrzymujemy się przed białymi drzwiami, zza których słychać przeraźliwy krzyk, jestem przerażona, chcę stąd uciec, zaczynam się wyrywać, krzyczeć piszczeć, mój ból i strach mnie opanował, nie potrafię tego zatrzymać, ochroniarze nie mogą dać sobie ze mną rady, jestem już prawie wolna..
I nagle czuje że ktoś mi wbija coś do nogi..
Póżniej następuje tylko ciemność, kompletna pustka..
.
.
.
Obudziłam się dawno, jednak jestem zbyt wystraszona aby otworzyć oczy i rozejrzeć po pomieszczeniu. Czuje kogoś obecność. Nie lubie obcych, Nie lubie ludzi.
Potrzebuje żyletki, cyrkla, kawałka szkła, czegoś co rozcięłoby moją skórę i dało odczucia wolności, braku trosk.
Decyduję się otworzyć jedno oko, widze tylko biały sufit. Otwieram drugie, tak że widze wszystko dokładnie.
Biały dywan, szara podłoga, biala szafa, białe biurko, drugie białe łóżko, na którym siedzi skulona postać.
Czyżby się mnie bała? Ale to ja powinnam się bać, to ona jest psycholką, ona tu mieszka ja nie..
Ty tez tu mieszkasz..
Ty też się stałaś psycholką..
To ty jesteś niebezpieczna, to ciebie trzeba się bać..
NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE
Ja jestem zdrowa, może trochę pogubiona, ale napewno nie jestem wariatką..
Spoglądam jeszcze raz na łóżko na którym znajduję się dziewczyna, która tym razem niepewnie na mnie spogląda.
Zaczynam krzyczeć i płakać, podbiegam do drzwi wale w nie najmocniej jak potrafię, nic nie daję. NIkt nie przychodzi. Nikt nie otwiera drzwi, NIkt mnie nie uratuje.
A dziewczyna jest coraz bliżej mnie, podchodzi i kuca obok, a ja cała się trzęse, ona nic sobie z tego nie robi, jest przecież chora, nienormalna, łapię mnie za dłoń i coś do niej wsuwa po czym odchodzi i zasypia na swym lóżku. Ja nadal się nie ruszam, jestem zbyt wystraszona. Pewnie też uważasz że jestem wariatką? Ale co byś zrobil na moim miejscu. Kobieta której zaufałeś, wysyła cię do ośrodka dla obłąkanych, nie wyjaśniając dlaczego, póżniej okazuję się że zostaleś tu zamknięty, nie wiesz na ile, po co, co będą z tobą robić, mieszkasz z psycholką, która daje ci żyletkę. Nie okazałbyś strachu?!
.
.
.
Ochroniarze gdzieś mnie prowadzą, idę z nimi posłusznie, aby nie mieli mnie za obłąkaną..
Dziewczyno jaka ty jesteś naiwna napewno już cie za taką mają.
Oni każdego tak postrzegają.
Jesteś przecież pacjentką Szpitala Psychiatrycznego.
Jesteś wariatką.
NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE
Gdy przechodzę, widze pełno pacjentów, każdy na mnie spogląda, widze strach zmieszany z troską, współczuciem, bólem.
Łzy , jedna po drugiej lądują na mojej twarzy, a ja nie wiem dlaczego..
Znajdujemy się na dolnym piętrze, tutaj wszystko wygląda inaczej, wszystko jest kolorowe, na ścianach mnóstwo barw, kanapy ze skóry, pełno ulotek, plakatów, i dużo dębowych drzwi..
Zatrzymujemy się po numerem "7", jeden ochroniarz delikatnie puka, czekamy chwile i drzwi się otwierają.
Stoi przede mną, blondyn z okularami na twarzy, myślę że jesteśmy w podobnym wieku, może nawet w tym samym, nieistotne, poprostu wygląda młodo, ma na sobie czarne zwężane spodnie, biały podkoszulek i biały kitel. Spojrzał na mnie znudzonym wzrokiem, kiwnął głową i "odebrał" mnie. Weszłam do ogromnego pomieszczenia, a dzrzwi za mną zostały zamknięte, znowu jestem uwięźniona..
Męszczyzna usiadł za biurkiem, a mi wskazał kanapę na przeciwko , powoli sunełam w jej kierunku by zaraz tam usiąść. Spuściłam głowę w dół, ciągle czułam jego wzrok na sobie, bałam się..
-Jak się nazywasz?-odezwał sie głębokim, męskim głosem, czy to mózliwe że był starszy? Podniosłam głowę i spojrzałam na niego, kim on był, że chciał to wiedzieć.. Ujrzałam plakietkę na kitlu
NIALL HORAN, LEKARZ PSYCHIATRA.
On jest moim lekarzem?
On będzie mnie leczył?
Jest przecież  niewiele starszy..
Sam jeszcze nie poznał życia, a chce mnie jego uczyć..
TO ON JEST WARIATEM.




                                                                                                                                    ...




Siedzę sam w sali i czekam za terapeutą, mam dość tych spotkań nic z nich nie wynoszę, każdego dnia to samo:" Bądź grzeczny, ucz się, znajdź pracę" itd. ZYGAM TYM!
Sala w której się znajduje jest cała biała, naprawdę wszystko tutaj jest białe, nienawidzę białego i jeszcze ten zapach który wywołuje mdłości, jeżeli szybko się stąd nie wydostanę to zwariuję.
Cisza i spokój, czy tak właśnie powinno być w ośrodku w którym znajduję się "TRUDNA MŁODZIEŻ", hahaha, oczywiście że nie. Ale my nie jesteśmy trudni, my nie jesteśmy inni, nam tylko czegoś brakowało w dzieciństwie, pokierowano nas w niewłaściwą drogę i teraz małymi krokami próbujemy zawrócić, mimo iż wiemy że tego nie da się zrobić. Słyszę skrzpnięcie drzwi, odwracam głowę i widzę jak codzień niską blondynkę, moją terapeutkę, nazywa się Elena, nie jest taka zła, czasami umie powiedzieć cos mądrego.
-Witaj Zayn-słyszę jej zadziwiająco kobiecy , głęboki głos, odwracam głowę do okna, nie mam dzisiaj ochoty na rozmowy, chcę się stąd wydostać. Znowu poczuć smak wolności, zaczerpnąć swieżego powietrza, ujrzeć błękitne niebo..
-Jak się dzisiaj czujesz? - niegrzecznie przerywa moje rozmyślania.
-A jak myślisz co? Oczywiście czuję się świetnie, zajebiście wręcz. Jestem przecież zamknięty tu jak jakieś zwierze, od kilku lat nie widziałem moich znajomych, nie widziałem świata. Jesteś załosna.- nie umiałem się powstrzymać, dzisiaj miałem naprawdę zły humor, a ona jeszcze bardziej mnie rozdrażniała, wiem że to jej praca, ale nie mogłaby posiedzieć sobie cicho, popisac z kimś na telefonie, nikomu przecież nic nie powiem...
-Zayn, wiem że jest ci ciężko, wiem że chcesz stąd wyjść, ale niestety nie jest to możliwe. Wiesz przecież że musisz ponieść konsekwencje za swoje karygodne zachowanie.- co za kobieta, czy ona nigdy nie milczy- My chcemy ci tylko pomóc.. Jesteś teraz bardzo zagubiony, musisz się odnaleść..
Śmieszne jest to że ona sama jeszcze nie poznała życia a chce mnie jego uczyć.
To ona jest inna.
TO ONA JEST WARIATKĄ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz