Jestem wrakiem, tego kim byłam wcześniej.
Znajduję się w tym ośrodku dopiero drugi dzień i wiem jedno, dłużej tu nie wytrzymam. Oni najwidoczniej nie widzą tego, że ja tu nie pasuję, ludzie którzy są przetrzymywani w tym miejscu są nienormalni, Ja co najwyżej mogłabym się udać na rozmowę do psychologa, ale żeby odrazu do psychiatryka?!..
Siedzę na swym łóżku już piątą godzinę i czekam aż wkońcu zabiorą mnie na kolejne spotkanie z lekarzem. Szczerzę, wolę to niż siedzenie i wychodzenie gdziekolwiek. Na moim nadgarstku z każdą minutą znajduję się większa ilość rysunków, z których nigdy nie będę dumna, bo aby namalować "takie coś" artystą nie trzeba być..
Słyszę otwieranie zamku, więc szybko zaciągam rękaw, to moje osobiste prace, o których świat się dowie gdy przyjdzie na to odpowiednia pora. Drzwi się otwierają, w przejsciu stoi dwóch ochroniarzy, to ci sami co wczoraj, jeden z nich, prawdopodobnie Jared podchodzi do mnie i odzywa się służbowym tonem:
-Suzanne Johnson, zabieramy cię na kolejną terapie.
Nie raczę go ani drugiego, żadnym spojrzeniem, moja głowa jest skierowana ku podłodze. Nie chcę wiedzieć kolejny raz, twarzy tych wszystkich ludzi, oni tak jak ja za dużo czują, zabardzo są ludzcy, a nie powinni, ja tez nie powinnam.
...
Siadam na konapie, na tej samej co wczoraj, przedemną ten sam lekarz, który ma ten sam strój i tę samą plakietke. Wiem że teraz już każdego dnia ten schemat będzie się powtarzał.
Każdego dnia, będe siadała tutaj i gapiła się na człowieka który zawsze będze siedział naprzeciw mnie.
Wiem, i to mnie najbardziej przeraża.
-Witaj Suzanne-jak ja nienawidze, jak ludzie mnie tak nazywają- jak się dzisiaj masz? Spoglądam na niego z ukosa, dlaczego on zadaje takie banalne pytania? czy nie powinien mnie leczyć, podłączyc do jakiś maszyn, dać rożnego rodzaju lekarstwa, poszperac w moim mózgu i wszystko będzie okej? Dobra, przyznaje może troche przesadzam z tym "wyobrażaniem sobie terapi" ale napewno nie powinna wyglądać tak.
-Widzę że dzisiaj również nie zamierzasz być rozmowna, rozumiem to i uszanuje twoją decyzję. Chciałbym jednak, zapoznać cię na czym polegać ma ta terapia. Wiem że od dzieciństwa znajdowałaś sie w Domu Dziecka, także niewiele wiesz i niewiele umiesz- muszę przyznać, zagotowało się we mnie, jak on śmie tak mówić, że niby może on jest takim specem życia? Że niby on tak wszystko wie? ZOBACZYMY
-dlatego ja postanowiłem cię tego nauczyć, przygotowałem dla ciebie kilka lekcji.
Spojrzałam na niego zdziwiona, lekcji? O czym on mówi..
-Słuchaj, ja swoją pracę traktuję bardzo poważnie i wkładam w to co robie całe serce. Dlatego właśnie dla każdego ze swoich podopiecznych wymyślam indywidualną terapie. Twoja to "Nauka Życia".Zaczniemy od jutra, teraz możesz już iść.
Uśmiechnął się lekko, i lekkim skinieniem głowy pokazał na drzwi, wstałam powoli, nadal bojąc się że być może jednak moje wyobrażenia o terapi mogą być prawdziwe..
...
Jestem zmęczony.
Jestem teraz maszyną, która każdego dnia robi to samo.
Siedzę w pokoju z moimi "przyjaciółmi" i czekam aż przyjdą po mnie.
Każdy z nas ma osobną hostorię, każdy z nas ma przeszłość o której chciałby zapomnieć.
Ludzie którzy tutaj pracuję, chcą jedynie nauczyć nas jak to być dobrym, jak być przykładowym obywatelem
A nikt nie zapytał, jak to się stało że się totaj znależliśmy.
Jak to się stało, że staliśmy się tacy jak teraz..
Bo zaskoczę ,cię ,my nie zawsze byliśmy "źli" ...
Zaskoczę cię my kiedyś też mieliśmy uczucia.
Teraz jednak pozostała pustka, pozostał ból i chęć wymazania przeszłośc.
Chęć ucieczki.
Chęć znalezienia miłości.
..
Siadam na kanapie, na tej samej co wczoraj i kilka dni temu, i kilka miesięcy temu. Przedemną ta sama baba i jak zawsze czego chcę.
Bo ludzie zawsze czegoś chcą, nie są z tobą dla przyjemności, zawsze od ciebie czegoś ocekują, ale jeżeli im tego nie dasz odpychają cię mówią że się "zawiedli".
Więc co? Byli tylko dlatego bo czegoś chcieli,...
Ona też jest tutaj bo chcę abym się poprawił, bo chcę mieć świety spokój, chcę żebym wkońcu stąd wyszedł.
-Witaj Zayn, jak się dzisiaj masz?- jak zawsze to samo pytanie, mam go dosć, jestem na tyle wkurzony że nie odpowieadam, ale ona nie daje za wygraną, ona nigdy nie odpuszcza, ona zawsze musi dostać to co chce.- Mam dla ciebie niespodziankę.
Wow niespodzianka, co to może być. może kolejny raz dadzą mi nową roślinkę do opieki, albo postarali się bardziej i dadzą mi zwierzątko. TA NA WIĘCEJ LICZYĆ NIE MOŻNA.
-Pamiętasz, jak mówiłam ci, że pracuję również w ośrodku psychiatrycznym-nie odpowiadam więc kontynuuje- chciałabym abyś wybrał sie tam ze mną, chce abyś także uczył tych dzieciaków, jak żyć. Bo podobno wiesz jak o się robi, prawda?
Patrzę na nią wstrząśnięty, ona chcę mnie zabrać do Psychiatryka, do tych psycholi, przecież ja tam zwariuję..
I wtedy zamkną mnie.
Będa mieć dowód ze jestem psycholem, wariatem.
Ale zaraz po tym pojawia się chęć ucieczki.
Chęć wolności
Chęć normalnego życia.
Uciekne.
...
..
.








